12 stycznia 2026 roku, w wieku 85 lat, odszedł Andrzej Kapłanek – postać niezwykła, łącząca w sobie pragmatyzm inżyniera z wrażliwością literata i ciekawością podróżnika. Choć zawodowo przeszedł niemal wszystkie szczeble górniczej hierarchii, zapamiętany zostanie jako „samozwańczy kurator w muzeum przemijania”, który z pasją utrwalał obraz Śląska, jakiego już nie ma.
Od familoka do gabinetów ministerialnych
Andrzej Kapłanek urodził się 21 listopada 1940 roku w familoku na knurowskiej III Kolonii, w rodzinie, w której górnictwo było tradycją od trzech pokoleń. Od dziecka chłonął opowieści dziadków o kopalni, które jawiły mu się jako miejsce solidarności i magii uosabianej przez Skarbnika.
Choć polonista wróżył mu karierę dziennikarską, Kapłanek wybrał studia geologiczne i górnicze na AGH w Krakowie. Jego kariera zawodowa była imponująca. Rozpoczynał jako ładowacz i sztygar w nowo wybudowanej kopalni „Szczygłowice”. W 1983 roku został dyrektorem kopalni „Dębieńsko” – funkcję tę objął po udanej, intuicyjnej akcji pożarowej, którą kierował mimo prób odsunięcia go przez przełożonych. W kolejnych latach piął się wyżej, osiągając stanowiska Naczelnego Dyrektora Gwarectwa Węglowego i pracując na szczeblu ministerialnym. Z górnictwa odszedł na własne życzenie w wieku 50 lat, nie godząc się na polityczne realia restrukturyzacji lat 90-tych.
Człowiek renesansu i poszukiwacz tajemnic
Emerytura stała się dla kolegi Kapłanka początkiem nowego życia. Jako przedsiębiorca współtworzył sieć marketów (między innymi rybnicki Domus), jednak to pasje podróżnicze i literackie wypełniły jego czas. Żeglował po oceanach i wędrował po najdalszych zakątkach świata, a każda wyprawa stawała się inspiracją do pisania. Szczególnie upodobał sobie „Amazonię”, gdzie podróżował i napisał z tych wyjazdów kilka publikacji książkowych. Jego dorobek literacki jest niezwykle szeroki – od literatury faktu, przez biografie, aż po tomiki wierszy. Kapłanek nie bał się kontrowersji; w swoich książkach kwestionował między innymi oficjalną historię piramid w Gizie, podpierając się inżynierską pragmatyką, co przysporzyło mu zarówno zwolenników, jak i wrogów wśród ortodoksyjnych naukowców.
„Śląskie mecyje” – literacki testament
Dla lokalnej społeczności najważniejszym dziełem Kapłanka pozostaną „Śląskie mecyje”. Ta sentymentalna, 500-stronicowa opowieść jest próbą ocalenia dawnego Śląska – z jego tradycjami, specyficznym humorem (ulubione przez autora wyrażenie „te łone”) i etosem pracy. W książce tej autor zawarł wiele własnych, traumatycznych wspomnień, jak choćby obraz zawału pod ziemią czy lęk towarzyszący górniczym rodzinom.
Kolega Andrzej był czynnym członkiem Koła „Czeczott” w Tychach, wchodzącego w skład Stowarzyszenia Wychowanków AGH w Krakowie. Na spotkaniach i zebraniach koła prezentował swoje wrażenia z licznych podróży do wielu krajów świata, a szczególnie Ameryki Południowej
i basenu Morza Śródziemnego. W wielu wydanych książkach (około 25) przedstawiał tematykę podróżniczą, ale także z życia swojego rodzinnego Śląska.
Andrzej Kapłanek do końca pozostał wierny swojej dewizie, by nie być „niewolnikiem kanapy i pilota”. Zachęcał innych do aktywności i pielęgnowania marzeń, które – jak wspominał jego ojciec, więzień Oświęcimia – pozwalają zachować wolność umysłu w najtrudniejszych chwilach.
Pogrzeb śp. Andrzeja Kapłanka odbył się 16 stycznia 2026 roku w kościele p.w. MB Częstochowskiej w Rybniku-Ochojcu.
Żegnamy Cię Andrzeju
Zarząd Koła „Czeczott” – SW AGH w Krakowie

po 65 latach od rozpoczęcia studiów 11 maja 2023 roku w Klubie Profesora (fot. Z. Sulima)
