I Rajd Rowerowy Koła SW AGH im. Walerego Goetla

W sobotę 25 lipca 2026 roku wyruszyliśmy wspólnie z członkami koła Goetla i sympatykami SW AGH na ścieżki Puszczy Niepołomickiej. Niby to tylko przejażdżka rowerem, ale jakże integrująca i sympatyczna.


Fotorelacja z I Rajdu Rowerowego Koła SW AGH im. Walerego Goetla – 25 lipca 2026 roku


Zacznijmy jednak od początku. Pomysł na zorganizowanie rajdu rowerowego pojawił się już parę lat temu. Pomysłodawcą był, a jakże, prof. Piotr Czaja – Prezes SW AGH. Pomysł skierowany był w moją stronę. Od razu oznajmiłem, że bardzo przyjemnie jeździ się po Puszczy Niepołomickiej. Za taką lokalizacją przemawiały również takie czynniki jak bliskość dojazdu z Krakowa i niezbyt wymagający teren, jak na Małopolskę oczywiście (zapewne każdy z nas się orientuje, że można wyruszyć w niedalekich okolicach naszego miasta, na tak wymagające trasy, że nie każdy uczestnik był by im w stanie sprostać), a poza tym jest tam bardzo dobra infrastruktura rowerowa, czyli znośnie drogi i punkty w których można się zatrzymać i odpocząć.

Zapanowało we mnie wtedy kilka chwil pozytywnej energii i wiele pomysłów, ale cóż jak to życiu bywa był to słomiany zapał. I tak mijały kolejne sezony,  prezes od czasu do czasu przypominał, że mamy zaplanowany rajd rowerowy i trzeba pomysł wcielić w życie, ale nic się nie działo.

Tymczasem w tym roku odbyły się wybory w Kole im. W. Goetla i nowym rzecznikiem koła została znana i lubiana Teresa Nosal, która z właściwą sobie energią zabrała się za prace przy rajdzie. Doprowadziła do tego, że odbyliśmy konieczną liczbę zebrań, omówiliśmy wszystkie konieczne aspekty organizacyjne i podjęliśmy konkretne działania. Osobiście zrealizowałem dwa rekonesanse po puszczańskich ścieżkach i z tego wszystkiego wyszło, że start rajdu zaplanowany został w Staniątkach na dworcu PKP, z którego wystarczy ruszyć parę razy napędem roweru, a już się jest w puszczy.

Ostatnie zebranie komitetu organizacyjnego przed rajdem (fot. Z. Sulima)

Ruszyliśmy o godzinie 9:15. Pierwszym miejscem, w którym się zatrzymaliśmy żeby oficjalnie, w obecności prezesa SW rozpocząć rajd, był Punkt Edukacyjny Nadleśnictwa Niepołomice w leśnictwie Sitowiec (tam też zaplanowaliśmy zakończenie rajdu). Tenże punkt edukacyjny to doskonały pomysł Nadleśnictwa Niepołomice. Nie można sobie wymyśleć lepszej lokalizacji na zorganizowanie spotkania integracyjnego połączonego z grillem. Jest tam zainstalowany ruszt z zapasem drewna gwarantującym grillowanie i wykarmienie wielu wydziałów AGH. Doskonałe wiaty, które chronią zarówno przed deszczem jak i przed nadmiarem słońca, innymi słowy nadleśnictwu gratulujemy pomysłu.

Staniątki – parking PKP, ostatnie przygotowania do rajdu (fot. Z. Sulima)

Punkt Edukacyjny Nadleśnictwa Niepołomice w leśnictwie Sitowiec (fot. Z. Sulima)

Po wykonaniu wspólnego zdjęcia uczestników i krótkiego instruktażu dotyczącego trasy rajdu ruszyliśmy na dobre.

Pierwszym przystankiem był punkt obserwacyjny: ŻUBRy w Puszczy Niepołomickiej. Dla mnie był to nowy element na puszczańskich dróżkach, ponieważ jak je przemierzałem jakiś czas temu nie można było swobodnie zajrzeć do zagrody, w której żyją żubry, ponieważ jest to hodowla zachowawcza szczególnie chroniona. Stworzenie takiego punktu obserwacyjnego przez nadleśnictwo jest wartością dodaną do oferty edukacyjnej Lasów Państwowych i widać, że cieszy się popularnością ponieważ ludzie przemierzający puszczę chętnie się tam zatrzymują w nadziei zobaczenia największego ssaka jaki zamieszkuje w sposób naturalny Europę. Ja korzystałem z możliwości obserwacji dwukrotnie i niestety nie udało mi się zobaczyć żubrów, widać zwierzaki te cenią sobie spokój i częściej przebywają w innych rejonach zagrody, a trzeba dodać, że do dyspozycji mają 70 ha lasu. Kiedy już wszyscy uczestnicy rajdu nasycili się widokami zagrody ruszyliśmy dalej.

Przystanek w punkcie obserwacyjny ŻUBRy w Puszczy Niepołomickiej (fot. Z. Sulima)

Trzeba tu dodać, że zaplanowałem trasę tak żebyśmy przejechali całą puszczę robiąc kolejny przystanek we wsi Mikluszowice, jednak po drugim rekonesansie trasy jakiego dokonałem w poniedziałek przed rajdem naszły mnie wątpliwości czy to aby niezbyt ambitny wariant…? Brałem pod uwagę to, że wielu z uczestników to będą osoby dojrzałe, które nie zawsze mają odpowiednią kondycję i nie miałem pewności czy aby podołają trudom…? Dlatego asekuracyjnie za zagrodą żubrów poprowadziłem peleton w kierunku powrotnym. Dość szybko dojechaliśmy do głównego szlaku puszczy czyli „Drogi Królewskiej”, eleganckiej asfaltowej ścieżki wiodącej przez cały ten kompleks leśny. Tak mi się żal zrobiło tych moich planów kolarskich i nieśmiało zaproponowałem żebyśmy jednak pojechali w kierunku pierwotnie planowanym. I tak po kilku kilometrach zatrzymaliśmy się na mały postój podczas którego okazało się, że do Mikluszowic zostało nam zaledwie trzy kilometry. Żal było nie kontynuować tak pięknie przebiegającego rajdu i w ten oto sposób dojechaliśmy do kościoła pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela w Mikluszowicach za którym jest swego rodzaju atrakcja turystyczna czyli pieszo/rowerowa wisząca kładka nad rzeką Rabą. Za każdym razem jak jeżdżę rowerem w tych okolicach przyjeżdżam w to magiczne dla mnie miejsce i dlatego też chciałem pokazać je rajdowiczom.

Kiedy wszyscy nasycili wzrok pięknymi krajobrazami doliny Rzeki Raby mieliśmy już tylko do pokonania całą „Drogę Królewską” wprost na piknik, który przygotował prof. Czaja wraz z obecnymi tam współpracownikami. Przejechane kilometry sprawiły, że czułem już zmysłami zapach pieczonej kiełbaski więc nie zwlekałem z jazdą, ale oczywiście utrzymywałem odpowiednie tempo i zapewniałem przystanki na nawodnienie.

Oto co czekało na tych którzy ukończyli rajd.
Ta fantazyjna kulinarna kompozycja przygotowana została przez prof. Piotra Czaję – Prezesa SW AGH (fot. P. Czaja)

W drodze powrotnej grupa trochę się rozciągnęła, ale nie aż tak bardzo żebyśmy zupełnie stracili ze sobą kontakt. Wszyscy szczęśliwie dojechali na piknik i pałaszowali kiełbaski, że aż miło było popatrzeć.

Patrząc na uśmiechnięte twarze uczestników mam wrażenie graniczące z pewnością, że nasze spotkanie integracyjne się udało z czego jestem bardzo szczęśliwy. Wszystko odbyło się w miłej atmosferze. Wszyscy uczestnicy podeszli do jazdy z należytą uwagą jadąc ostrożnie i bezpiecznie.

Tak na koniec przyszła do mnie taka refleksja, że jeszcze w piątek, biorąc pod uwagę ciągłe opady deszczu, nie byłem pewny losów rajdu. Na szczęście pogoda nas zaskoczyła bardzo pozytywnie, ponieważ sobotnim rankiem świeciło już słońce, a puszcza pachniała świeżością po intensywnych opadach dnia poprzedniego.

Miłym zaskoczeniem była dla mnie frekwencja, ponieważ w rajdzie uczestniczyło 35 osób, a ich rozpiętość wiekowa obejmowała wczesne klasy szkoły podstawowej po zawansowanych stypendystów ZUSu…

Wspólne zdjęcie to ostatni akcent I Rajdu Rowerowego Koła im. W. Goetla (fot. Z. Sulima)

Kończąc spisywać te moje kilka refleksji z pragnę serdecznie podziękować pomysłodawcy rajdu prof. Piotrowi Czai nie tylko za to, że wymyślił rajd, ale za konkretną przy nim pracę. Jak już wspomniałem nasze przedsięwzięcie było by w dalszym ciągu w sferze pomysłu gdyby nie pani Teresa Nosal – dziękuję. Szczególne podziękowania kieruję na ręce pani Pauliny Lichoń, która wykonała ogromną pracę organizacyjną i na dodatek czynnie uczestniczyła w rajdzie wraz z synami. Dziękuję również pani Bogusławie Rajpolt, która bardzo dzielnie nas wspierała.

Słowa wdzięczności kieruję także do małżonki pana prezesa, Marii Szymańskiej-Czai, za życzliwość, obecność i wsparcie naszego przedsięwzięcia, a także do Czesławy Ropy i Marii Czerwińskiej, które swoją obecnością i pomocą przy organizacji zakończenia rajdu stworzyły miłą, serdeczną atmosferę naszego wspólnego spotkania.

Serdeczne podziękowania składam również koledze Andrzejowi Janusowi, który podczas rajdu pełnił niezwykle odpowiedzialną rolę, zamykając grupę i czuwając nad tym, aby nikt z uczestników nie został z tyłu ani nie zgubił się na trasie. Dzięki Jego zaangażowaniu wszyscy mogli bezpiecznie dotrzeć do celu.

Dziękuję wszystkim uczestnikom, którzy stworzyli bardzo pozytywną atmosferę i zapraszam na rajd w przyszłym roku, tym razem do Puszczy Dulowskiej.

Zbigniew Sulima